sobota, 6 sierpnia 2016

Jak każdy może pomóc pszczołom


Jak możesz pomóc  pszczołom 
1. Chroń pszczoły  przed pestycydami.
      
      Pestycydy zabijają pożyteczne owady tym zapylaczy i naturalnych wrogów szkodników, które kontrolują na przykład takie  populacje jak  mszyce. Niektórych pestycydów, w tym neonikotynoidy, są  w szczególności wysoce toksyczne dla pszczół miodnych . Zamiast stosować  pestycydy, poszukuj   naturalnych  sposobów takich jak wykorzystanie kompostu  i zwalczaj  szkodniki   domowymi sposobami  i /lub wykorzystuj naturalnych wrogów szkodników na przykład  biedronki.
  
    2. Zapewnij różnorodność  pokarmu dla pszczół 
.     
      Sadź rośliny kwitnące o różnych  porach ,w ten sposób zapewnisz pszczołom jedzenie przez cały rok, a zwłaszcza późnym latem i jesienią.
Rodzime rośliny zawsze są najlepsze,  żywopłoty i  zasianie nieużytków zapewni pszczołom dodatkowy pokarm
  
    3. Zapewnij przez cały rok, czyste źródła  wody dla pszczół. 

      Może to być rzeka, staw, system nawadniania, system zbierania wody deszczowej lub na  małą skalę możliwości ogród wodny. Płytkie źródła wody może dostarczyć więcej niż wystarczająco wody dla pszczół.

      4. Zapewnij schronienia dla pszczół.  

      Zostawienie w ogrodzie kilku porzuconych, nawet martwych drzew czy roślin może pozwolić dzikim pszczołom na założenie gniazda

środa, 18 maja 2016

Program spisu zapylaczy

Podaje wiadomość znalezioną w agronewsach.

Rozpoczął się Wielki Spis Zapylaczy - szereg projektów badawczych nad pszczołami w Polsce - organizowany przez Greenpeace we współpracy z naukowcami. To pierwszy w Polsce projekt badawczy nad owadami zapylającymi, realizowany w modelu nauki obywatelskiej.


rolnictwo, portal rolny, pszczoły, greenpeace

Realizację Wielkiego Spisu Zapylaczy, czyli badań nad pszczołami miodnymi i dziko żyjącymi, rozpoczęto w czwartek 12 maja. Ekspertów może wesprzeć każdy, robiąc zdjęcia pszczołom spotkanym podczas spaceru lub prac w ogrodzie.

W ramach projektu jego uczestnicy będą sprawdzali różne aspekty życia owadów zapylających: ich rozmieszczenie, różnorodność oraz występowanie w środowisku czynników szkodliwych dla zdrowia pszczół. Środki na badania zostały zebrane podczas trzeciej edycji akcji crowdfundingowej Adoptuj Pszczołę, w której jesienią 2015 roku wzięło udział prawie 7 tys. osób.

Dzięki współpracy z Wydziałem Biologii Uniwersytetu Warszawskiego w pięciu województwach: kujawsko-pomorskim, mazowieckim, opolskim, podkarpackim i warmińsko-mazurskim powstało 20 stanowisk badawczych, na których badana jest różnorodność gatunkowa owadów zapylających, głównie pszczołowatych, w zależności od warunków środowiskowych. W każdym z województw badane będzie występowanie zapylaczy w sadach konwencjonalnych, w sadach ekologicznych oraz na terenach miejskich. Koordynatorem badań jest Maciej Ziemiański z UW.

"Każdy może zaangażować się w projekt" - podkreślają autorzy akcji, którzy wraz z naukowcami związanymi ze Stowarzyszeniem Człowiek i Przyroda uruchomili Społeczny Monitoring Pszczół.

Jest to szeroko zakrojona inwentaryzacja pszczołowatych oraz badanie zagęszczenia pszczoły miodnej i trzmieli (wraz z trzmielcami) w różnych siedliskach przyrodniczych. "To pierwszy w Polsce projekt badawczy nad owadami zapylającymi, realizowany w modelu nauki obywatelskiej, w którym ekspertów może wesprzeć każdy z nas. To bardzo proste: wystarczy podczas spaceru lub prac w ogrodzie zrobić zdjęcie spotkanej pszczole, zanotować czas i miejsce obserwacji, po czym dodać te informacje na stronie monitoringpszczol.pl. To właśnie dzięki zaangażowaniu ludzi z całej Polski badanie będzie miało zasięg niemożliwy do osiągnięcia przez wąskie grono naukowców" - czytamy w informacji przekazanej mediom.

Opiekunami merytorycznymi projektu są dr Anna i dr Lech Krzysztofiakowie. Opiekę merytoryczną nad Wielkim Spisem Zapylaczy objął także profesor Waldemar Celary z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.

Wielki Spis Zapylaczy obejmie także sprawdzenie obecności w środowisku czynników szkodliwych dla zdrowia pszczół. Przeprowadzone zostaną testy, które zbadają, jakie czynniki są dla nich najbardziej szkodliwe i w jaki sposób są narażone na ich działanie. Organizatorzy akcji sprawdzą m.in., czy pyłek i nektar, którymi się odżywiają, jest bezpieczny.

Wszystkie wyniki badań realizowanych w ramach Wielkiego Spisu Zapylaczy posłużą do opracowania skutecznych planów ochrony owadów zapylających w Polsce.

"Wiedza na temat sytuacji pszczół jest podstawą do tego, by właściwie je chronić. Niestety w Polsce brakuje badań nad sytuacją owadów zapylających, w szczególności tych dziko żyjących. Dlatego z wielką radością rozpoczęliśmy realizację Wielkiego Spisu Zapylaczy, którego wyniki posłużą do opracowania skutecznych planów ochrony tych pożytecznych owadów w naszym kraju" - poinformowała Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Podgląd pszczół w Sacramento

Dziś nie lada gratka live stream prosto  z amerykańskiego ula z Kalifornii

https://www.youtube.com/watch?v=PBvMjU---ys&feature=youtu.be

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Pszczoły mogą wykrywać narkotyki



Polka udowodniła, że pszczoły skuteczniej od psów wykrywają materiały wybuchowe i narkotyki. Ich szkolenie trwa 6 sekund
Joanna Bagniewska jest zoologiem i na co dzień wykłada na Wydziale Nauk Biologicznych Uniwersytetu w Reading. Ukończyła studia magisterskie i uzyskała doktorat w Oksfordzie. Zaraz po nim uczestniczyła w projekcie badawczym, w którym była odpowiedzialna za przygotowywanie eksperymentów. Dzięki niemu stwierdzono, że pszczoły skuteczniej wykrywają od psów narkotyki oraz materiały wybuchowe.

Otóż nie tylko wytwarzają one miód, ale potrafią skuteczniej niż psy wykrywać materiały wybuchowe typu semteks i narkotyki, takie jak kokaina, czy heroina. Mają lepszy węch, potrafią dłużej się skupić i są tańsze w utrzymaniu. Wskutek tego, że szkolenie czworonoga trwa minimum pół roku, a pszczoły zaledwie… 6 sekund.


Tu pełne wystąpienie

https://www.youtube.com/watch?v=jnTXynolmPM

wtorek, 22 marca 2016

Miody pitne- historia upadku



Nie trzeba być ani pszczelarzem, ani historykiem by kojarzyć, że napojem jakim Polska słynęła przez lata był miód pitny. Dziś jest to napój, który na rynku alkoholi zajmuje marginalną rolę.
Kiedy więc został on wyparty z naszej kultury kulinarnej? Otóż okazuje się, że tym fatalnym okresem były zabory. W zaborze rosyjskim poziom gospodarczy ziem polskich był  znacznie wyższy niż w imperium carskim. Wydawało się więc , że pewna swoboda gospodarcza zostanie zachowana.  Jednak od połowy XIX wieku polskim miodom pojawia się konkurent- tani spirytus produkowany na skalę przemysłową z ziemniaków. Wchodzimy więc w okres mocnych alkoholi bez smaku, ale za to tanich i powszechnie dostępnych. Najdłużej miody  pitne bronią się w Galicji, z silnym ośrodkiem we Lwowie,  gdzie jeszcze w drugiej połowie XIX wieku znajdujemy informacje o handlu miodami pitnymi. Były to jednak ostanie chwile, ponieważ cenowo miody nie mogły konkurować z wódkami, a dodatkową konkurencję zaczęły stanowić wina węgierskie i austriackie. Dodatkowo wysokie ceny miodu , jak również to , że dobry miód pitny leżakował po kilka lat przyczyniły się do porażki tego szlachetnego trunku.
Od połowy XIX wieku  podejmowane są próby powrotu do produkcji miodów. Wymienić  tu należy takie nazwiska jak Jan Dzierżoń, Jan Dolinowski, Kazimierz Lewicki, Jan Ramoszyński czy Teofil Ciesielski
Niestety wszystkie te inicjatywy  nie odniosły sukcesu. Dopiero początek XX wieku przynosi pewny renesans miodów pitnych. W literaturze znajdujemy informacje o miodosytniach   czyli Karczmach oferujących miód pitny. Główny ich rejon to kresy wschodnie m.in. Lwów, Tarnopol , Stanisławów.

wtorek, 15 marca 2016

Kraina miodem płynąca?



Kraina miodem płynąca?
Zawsze nurtowało mnie pytanie czy jako kraj więcej miodu sprzedajemy czy kupujemy. W 2015 okazuje się, że więcej wydaliśmy na zakup miodu niż na nim zarobiliśmy. Import wyniósł 175 mln zł, a eksport 160mln.
Skąd ściągamy  miód? I tu pierwsza niespodzianka. Chiny nie są już największym dostawcom miodów do naszych sklepów.  Najwięcej miodu importujemy z Ukrainy, wspomniane Chiny zajmują drugie miejsce. Następnie Bułgaria i na 4 miejscu Niemcy. Wysokie miejsce naszych sąsiadów to zasługa niemieckich sieci handlowych, w które promują rodzinne produkty. Kolejne miejsce – niewątpliwie zasługa niesłychanie modnego miodu manuka- Nowa Zelandia. Kolejno Rumunia, Mołdawia. Na 9 miejscu Hiszpania- tu też w sklepach można znaleźć miód z kasztana czy awokado. Pierwszą 10- tkę zamyka Tajlandia. Nie widziałem miodów z tego kraju. Może stanowią tanią domieszkę?
Kto zaś kupuje nasz miód. Miód polski choć nie jest tani, to jest wysokiej jakości. Znajduje to odbicie w odbiorcach- cała 10tka to kraje UE. Absolutnym liderem jest Francja , która z obrotem 50 mln kupuje prawie 1/3 naszego eksportu. Drugie miejsce to Niemcy – z którymi jesteśmy na dużym plusie jeśli chodzi o wymianę miodową. Podium zamykają kolejni miłośnicy dobrej kuchni czyli Włosi. Potem Hiszpanie (kolejni którzy więcej od nas kupują niż nam sprzedają ). Duńczycy, Rumuni (sytuacja jak z Niemcami i Hiszpanami),następnie Austriacy, Słowacy, Węgrzy, i Grecy.
Wniosek jaki nasuwa się po tej krótkiej analizie jest jeden- kupujemy tanie miody, sami eksportujemy swoje na wymagające rynki.  Cena wiąże się z jakością- dlatego warto kupować miody od polskich pszczelarzy. Po prostu są lepsze. W hipermarketach zwracajcie uwagi na etykietki-  jeśli zobaczycie napis „mieszanki miodów z UE i spoza UE „ bądźcie ostrożni i upewnijcie się czy taki , na pewno tani produkt, to jest to na czym zależy wam i co jest potrzebne waszemu zdrowiu